PROCES PRODUKCJI
Nasza destylarnia jest jedną z ostatnich, w których produkcja prowadzona jest ręcznie, a obsada znajduje się na posterunku 24 godziny na dobę. Nasi wysoko wykwalifikowani rzemieślnicy, stojący na straży procesu produkcji naszej wyspiarskiej single malt whisky, nadzorują całość procesu
SŁODOWANIE
W odróżnieniu od innych wyspiarskich destylarni stosujemy jedynie słód jęczmienny suszony bez użycia torfu. Pozwala to na wydobycie wyjątkowych słodkich i tropikalnych nut whisky Scapa. Nasz słód przechowywany jest w czterech solidnych zbiornikach. Ze względu na nieprzewidywalną pogodę na Orkadach, zbiorniki te muszą pomieścić więcej słodowanego jęczmienia, niż ma to miejsce w większych destylarniach na stałym lądzie.
ZACIERANIE
Woda doprowadzana jest do destylarni z pobliskiego źródła Orquil Spring, zasilanego wodą deszczową spływającą z okolicznych wzgórz. Na tym etapie słód zamieniany jest na zacier, co przybliża nas o krok do produktu końcowego. To tutaj uwalniane są akcenty tropikalne i miodowe, nadające whisky Scapa jej wyjątkowy charakter. Jednymi z beneficjentów tego procesu są lokalne krowy, dla których paszę stanowi jego produkt uboczny, czyli wysłodziny zbożowe.
DESTYLACJA
W zgodzie z rzemieślniczym charakterem naszej wyspiarskiej single malt whisky, cała ona destylowana jest w jednym komplecie alembików. W szczególności dumni jesteśmy z wyjątkowego alembika typu Lomond still, z szyjką w kształcie beczki, stosowanego do destylacji wstępnej. Jest to jedyny egzemplarz tego rodzaju alembików, zachowany w całym szkockim przemyśle gorzelniczym. Zainstalowany został w 1959 roku i charakteryzuje się szerszą i wyższą szyjką, idealną do destylacji, która sprzyja powstawaniu bogatszego i bogatszego w nuty owocowe destylatu.
DOJRZEWANIE
Świeży destylat trafia do beczek pierwszego napełnienia z dębiny amerykańskiej, ręcznie selekcjonowanych i sprowadzanych z Kentucky i Tennessee. Te cenne naczynia sprowadzane zza oceanu wzbogacają naszą whisky i akcenty waniliowe. Beczki są następnie przechowywane w magazynie tak długo, aż nasz Mistrz Destylacji nie złoży na nich swojego błogosławieństwa.